środa, 9 stycznia 2019

Nasze małżeństwo - Tayari Jones [PREMIERA 30.01.2019]

Nasze małżeństwo, to książka której opis mnie zaintrygował. Roy Othaniel Hamilton i jego żona Celestial poznali się przypadkiem. Byli jeszcze na studiach, on mając opinię kochasia, ona nocując u przyjaciela. Raczej nie przypadli sobie do gustu. Los jednak chciał, że ich drogi się ponownie przecięły, ten sam los rzucił im pod nogi jedną z najcięższych kłód.

Wiedli raczej spokojne, ułożone życie. Roy miał stabilną pracę, z której był w stanie utrzymać siebie, żonę i dom. Celestial zarabiała na życie realizując swoją największą pasję – szycie lalek. Półtora roku po ślubie Roy stwierdził, że powinien wyjawić jej całą prawdę o sobie. Może gdyby zrobił to wcześniej do niczego by nie doszło? Przeczucia, niepokój wibrujący w powietrzu, strach Celestial. Zignorowali tego dnia wszystkie znaki. Dotarli do podmiejskiego motelu, to był ich największy błąd. Niefortunny zbieg okoliczności, dobre serce Roya. Kłótnia, a później… Rozstanie. Na dwanaście lat. Osiemnaście miesięcy po ślubie. Co tak naprawdę się wydarzyło?

Książka pokazuje, jak trudne może być małżeństwo i jak niewiele zależy od nas. Niefortunne zbiegi okoliczności, chwila nieuwagi, fałszywe oskarżenia i utrata wszystkiego, na co się pracowało, może dopaść każdego. Nie ma wyjątku, czy jest to osoba biedna, bogata, wykształcona czy nie. Tak na prawdę nie wiemy, jaki los jest nam pisany.

Książka wywołała u mnie wiele uczyć, ostatecznie nie wiem, któremu z bohaterów kibicowałam bardziej i ku jakiemu scenariuszowi się skłaniałam. Nie jest to jedynie książka o instytucji małżeństwa. Autorka przeplatając losy Roya, Celestial, ich rodzin i przyjaciela Andre poruszyła ważny problem dyskryminacji rasowej w Stanach Zjednoczonych XX w. Stosunek "białych" do "czarnych" można spotkać na stronach wielu książek czy w kinowych ekranizacjach. Tayari Jones pokazała nam świat z perspektywy Afroamerykanów, osadzanie ich - często niesłusznie - w więzieniach, ale także stosunek "czarnych do czarnych". Książka jest więc nie tylko obyczajowym dramatem, ale też lekturą pouczającą, dającą do myślenia. Wplecione w tekst listy pisane z i do więzienia dodatkowo nadają całej historii autentyczności i są niejednokrotnie mocniejszymi fragmentami całej historii. Akcja książki początkowo wartka, w dalszej części zwalniała, by ponownie, z przytupem zaskoczyć czytelnika. Elementy z życia bohaterów, które stopniowo są przed nami odsłaniane, powodowały, że niejednokrotnie nie wiedziałam, co jest właściwe, po czyjej jestem stronie.

Samo małżeństwo, jest tutaj tylko tłem do najważniejszego – RELACJI. Ciężkie, skomplikowane, choć z pozoru wydawałyby się najprostszym co może być w życiu człowieka. Składane deklaracje, których spełnienie tak naprawdę zależne jest od okoliczności. Książkę polecę każdemu, nie tylko osobom, których małżeństwo dotyczy.

"Nasze małżeństwo", to powieść niewątpliwie piękna. Mam nadzieję, że nikogo z nas nie spotka tak trudna moralnie sytuacja. Na zawsze. Póki śmierć nas nie rozłączy. Czym są te słowa w obliczu dwunastu lat bez ledwie co poślubionego ukochanego? Czy bylibyśmy w stanie tak długo czekać? Czy miłość przetrwałaby próbę czasu? Nie chcę nigdy musieć odpowiadać na te pytania.

Polecam!

4 komentarze:

  1. Ta historia na pewno wzbudza wiele emocji. Zapisuję sobie jej tytuł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na prawdę warto. Ciężki temat, tak na prawdę nie wiadomo, jakie postępowanie jest właściwe.

      Usuń
  2. To książka, którą koniecznie muszę przeczytać. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać czy Ci się spodoba :) Mam wrażenie, że będzie o niej jeszcze głośniej :)

      Usuń